|
Po co rodowód?
Od czasu do czasu ktoś pyta mnie o możliwość kupna cornish rex’a „bez rodowodu”. Ludzie zadający to pytanie najczęściej nie zdają sobie sprawy, że kot „rasowy bez rodowodu” nie istnieje. Jednocześnie chcę zaznaczyć, że nie czynię tu żadnej gradacji i nie twierdzę, że kot nierasowy jest gorszy od swojego rasowego kuzyna. Zakładam tylko, że na kota określonej rasy decydujemy się nie tylko ze względu na fakt iż spełnia on nasze kryteria estetyczne, ale również, a może przede wszystkim dlatego, że dysponuje pewną bazą zachowań i predyspozycji psychicznych, charakterystycznych dla danej rasy właśnie.
Opisując kota należy wspomnieć o fenotypie i genotypie. W uproszczeniu fenotyp to zespół cech zewnętrznych, czyli to jak nasz kot wygląda. Genotyp to zespół genów odziedziczonych po przodkach i przekazywanych potomstwu. Fenotyp nie zawsze świadczy o genotypie. To, że dla niewprawnego oka jakieś zwierzę wygląda jak kot danej rasy, nie oznacza jeszcze, że rzeczywiście z przedstawicielem danej rasy mamy do czynienia. Kot, który dla laika jest cornish rex’em, w rzeczywistości może być mieszańcem kornisza i dachowca. Jedyną gwarancją pochodzenia naszego kota, a więc tego, czy będzie on odpowiadał standardom danej rasy jest rodowód. Nie jest to bezużyteczny świstek papieru potrzebny tylko tym, którzy są zainteresowani wystawami lub hodowlą.
Rodowód wydawany jest wszystkim kociętom, które urodzą się w danym miocie. Zasada ta obowiązuje zarówno w Felis Polonia, ale również we wszystkich federacjach i stowarzyszeniach felinologicznych na świecie. Kłamstwem jest twierdzenie, którym karmią ewentualnych nabywców pseudohodowcy, iż kocię nie otrzymało rodowodu, ponieważ było którymś z kolei lub ostatnim w miocie. Nawet jeśli u kotka uwidoczniły się wady dyskwalifikujące go z dalszej hodowli, otrzymuje on rodowód, a hodowca w umowie kupna/sprzedaży odnotowuje ten fakt oraz zaznacza, iż kot powinien być przeznaczony do kastracji. Mówiąc krótko każdy kot rasowy dziedziczy rodowód po swoich rodzicach.
Rodowód nie ma wpływu również na cenę kota. Koszt wydania rodowodu wynosi w chwili obecnej 40 zł. Jeśli ktoś twierdzi więc, że kotek jest dużo tańszy gdyż nie wyrobiono mu rodowodu, mówi nieprawdę.
Kolejny mit skrzętnie podtrzymywany przez pseudohodowców celem uzasadnienia braku rodowodu to „kot nie ma rodowodu, bo rodzice nie byli wystawiani, nie chcieliśmy ich męczyć” lub „nie stać nas na wystawy”. Tylko członków niektórych klubów zrzeszonych w Felis Polonia obowiązuje wymóg uzyskania tzw. licencji hodowlanej, czyli obowiązek uzyskania przez kota odpowiednich ocen na wystawach, aby mógł być dopuszczony do hodowli. Ktoś kto twierdzi, że nie chce męczyć swych zwierząt wystawami może po prostu zarejestrować się w Polskim Związku Felinologicznym, gdzie takiego wymogu nie ma, a kocięta urodzone w jego hodowli (pod warunkiem spełnienia przez hodowcę pewnych wymogów) i tak otrzymają rodowody. Nie znam bowiem, „rasowego” hodowcy, który nie chciałby pochwalić się swoim dorobkiem hodowlanym i skonfrontować go z osiągnięciami innych, pomimo, że koszty wystaw są rzeczywiście bardzo wysokie.
Z czego wynika cena rasowego kota? Cena kociąt z hodowli nie bierze się znikąd. Nie jest wynikiem spisku hodowców, mody, czy pogoni za zarobkiem i często stanowi zaledwie zwrot kosztów wyhodowania kociaka. Na koszty hodowli składają się przede wszystkim:
1. Składki członkowskie w organizacjach, do których należy hodowca,
2. Zarejestrowanie przydomka hodowlanego,
3. Zarejestrowanie hodowanych kotów,
4. Koszty uzyskania licencji hodowlanej (wystawy, w tym międzynarodowe, zdobycie tytułów, podróże, noclegi),
5. Koszty krycia kotki,
6. Koszty sprowadzenia kota z zagranicy, jeśli hodowca chce wprowadzić nową linię genetyczną i uniknąć krzyżowania zbyt blisko spokrewnionych zwierząt,
7. Odpowiednie karmienie zarówno kociąt, jak i ich matki,
8. Opieka weterynaryjna, odrobaczanie oraz szczepienia ochronne kociąt i ich rodziców, chipowanie, badania kontrolne, usg, rtg ...
9. Rodowód.
Pseudohodowcy nie ponoszą na ogół żadnego z tych kosztów z wyjątkiem punktu 7 (w końcu koty trzeba karmić, jeśli mają przeżyć) ale i tu czynią znaczne oszczędności, wybierając karmy gorsze lub nieodpowiednie, ale za to tańsze. Stąd i ceny ich kociąt są niższe. Ale czy na pewno warto?
Co kupujemy za cenę kota rasowego? Wydając niemałą przecież kwotę na zakup rasowego kociaka zyskujemy pewność, że:
1. Należy on do tej rasy, jaką wybraliśmy, czego potwierdzeniem jest rodowód,
2. Kot był prawidłowo pielęgnowany i socjalizowany przez hodowcę,
3. Hodowca uczynił wszystko, aby zaoferować nam kota zdrowego i wolnego od wad genetycznych,
4. Będziemy mieć dostęp do fachowej wiedzy naszego hodowcy na temat zasad wychowywania kota,
5. Kupujemy piękne, rasowe zwierzę o ustalonym pochodzeniu, którego wygląd jesteśmy w stanie przewidzieć, a charakter mieścić się będzie w normie przyjętej dla danej rasy.
Zanim więc kupimy kota „rasowego bez rodowodu” zastanówmy się nad przyczyną, dla której kot tego rodowodu nie posiada. Może jego rodzice nie zostali dopuszczeni do hodowli, gdyż są nosicielami wad genetycznych, które mogą się u naszego pupila ujawnić? A może kicia jest po prostu mieszańcem, który dla laika wygląda jak rasowy?
Powtórzę jeszcze raz każde zwierzę zarówno rasowe jak i nierasowe jest tak samo wartościowe. Jeśli jednak nie zależy nam na rodowodzie, to czy nie lepiej udać się do jednego z przepełnionych schronisk i tam poszukać sobie przyjaciela, który na pewno obdarzy nas miłością i wdzięcznością, a obcowanie z nim i opieka nad nim na pewno da nam wiele radości? Zresztą i w schroniskach można znaleźć sporo zwierząt podobnych do rasowych, a kupionych wcześniej jako „rasowe bez rodowodu”, które znalazły się tam ponieważ nie spełniły oczekiwań swoich właścicieli. Kupowanie kota „rasowego bez rodowodu” przypomina kupowanie podróbki Rolex’a, który dla osoby niedoświadczonej wygląda jak oryginał. Nie spodziewajmy się jednak, że mechanizm będzie działał tak, jak w oryginale.
|
|
|